Blog Masterschool

07 wrzesień 2017
Strefa komfortu czyli ciemna strona mocy.

„Jestem już za stary na naukę angielskiego.”

„Wstydzę się odezwać po angielsku przy koleżankach/kolegach z pracy, bo oni wymiatają.”

„Nie mam talentu do języków.”

Jeśli identyfikujesz się z jednym z tych zdań, zapraszam. Będzie krótko. To co nas wstrzymuje najbardziej to nasze obawy, które zawsze, ale to zawsze, są nieuzasadnione lub spowodowane tym, że w dzieciństwie zabrakło wsparcia w nauce, czyli fajnych nauczycieli, którzy zaraziliby entuzjazmem i dodali wiary w nas samych. Jednak to Twoja decyzja o wyjściu z własnej strefy komfortu jest najważniejsza. Ta strefa to złudne poczucie bezpieczeństwa stworzone by nie borykać się z jakąś obawą, ale ta obawa nas ogranicza, zaciska nam gardło niczym Darth Vader z Gwiezdnych Wojen. To teraz kilka słów o tym jak przejść na jasną stronę mocy.

Po pierwsze: Nie jesteś za stary, by uczyć się nowych rzeczy. Jeśli masz chęć, by się uczyć i ciekawość nowego, to wystarczy. Wiem, co mówię – jestem jedynym rocznikiem 1982 na skateparku, wokół sama młodzież, prawdziwi akrobaci rolek. Wiadomo, jest obawa, że się ośmieszę, ale to jest ten moment by się przełamać i doświadczyć radości zdobycia kolejnej rampy. Dla wątpiących mam argument nie do przebicia: latem na trasie wyprzedza mnie 80-letni rolkarz. Serio.

Po drugie: Nie porównuj się z innymi. „Boję się zbłaźnić. Oni mówią dużo lepiej ode mnie.” Być może mówią lepiej od Ciebie. I co z tego? Jadąc na wakacje i zamawiając w restauracji obiad nie zdajesz matury z angielskiego, więc błędy są dozwolone. Wiesz, kto popełnia więcej błędów gramatycznych niż Ty? Raperzy i gwiazdy hip-hopu. Serio. Tylko, że oni zarabiają na tym miliony dolarów.

Po trzecie: talent jest przereklamowany. Praca nad zdobywaniem umiejętności jest najważniejsza. Systematyczność i konsekwencja jest warta więcej niż wybitne zdolności.

Trust me, I’m a trainer.